rzecz o stratach czyli jak straciłem 67%…

rzecz o stratach - DAX

Rzecz o stratach to artykuł będący swoistą przeciwwagą dla artykułu ukazanego we wpisie dotyczącym zysku 346% w 16 miesięcy. O ile sam fakt straty nie jest powodem do chwały, o tyle jednak trzeba pamiętać, że każda inwestycja może się dla nas skończyć źle. Niewielu blogerów (z tego co zaobserwowałem, mogę się mylić) pisze o swoich stratach. Jest to swoiste przecieranie ścieżek. A to o tyle ważne, że właśnie straty pozwalają nam dużo łatwiej wyciągnąć właściwe wnioski na przyszłość.

A czy TY już polubiłeś Prywatnego INV€$TORa na Fejsie? 😉

Jak to się zaczęło?

To był mój pierwszy kontakt z certyfikatami wyposażonymi w dźwignię na Giełdzie Papierów Wartościowych. Sam produkt przedstawiono na szkoleniu organizowanym przez GPW. Później jeszcze doczytałem i postanowiłem spróbować wykorzystać tę dźwignię ku chwale mojego portfela. Na plus tego produktu przemawia przede wszystkim nieco większe bezpieczeństwo niż na FOREX-ie. W przypadku tych certyfikatów straty nigdy nie przekroczą wartości zainwestowanego kapitału.

Analiza

Sięgnąłem po rynek niemiecki, który wydał mi się najbardziej sensowny, zwłaszcza pod względem wzrostów. Parę kresek narysowanych na wykresie pokazało mi, że DAX powinien ze spokojem przekroczyć 10,5 tysięca punktów, co z kolei powinno przełożyć się na konkretne zyski. Zwłaszcza gdy mowa o zastosowaniu dźwigni. Dokładnie tak to wyglądało z mojego punktu widzenia w momencie inwestycji, 16 marca 2016 roku…

rzecz o stratach

kurs indeksu DAX (interwał H4) do dnia 16/03/2016, źródło: xStation (XTB)

Wyglądało to bardzo ładnie i obiecująco.

Inwestujemy!

Zakupiłem więc 100 certyfikatów ING Turbo (o oznaczeniu INTLDAX13326), w cenie 35,69 złotych za sztukę. Prowizja dla domu maklerskiego wyniosła 6,78 złotych. Indeks DAX liczył wtedy 9 983 punkty…

rzecz o stratach - zakup certyfikatów

Przebieg

Nie ustawiałem zlecenia obronnego, uznając, że stop loss towarzyszący tego rodzajowi certyfikatu będzie wystarczający. Był na poziomie 9 500 punktów. Na początku było nieźle, ale po kilku dniach…

Rzecz o stratach czyli zakończenie inwestycji

7 kwietnia indeks DAX spadł do poziomu 9 492 punktów… 8 punktów poniżej stop loss certyfikatu. Zakończyło się to wyrzuceniem z rynku i wykupem certyfikatów przez emitenta w cenie 11,99 złotych za sztukę. Środki wróciły na moje konto 13 kwietnia.

rzecz o stratach

Gdzie popełniłem błąd?

Po pierwsze byłem zbyt zachłanny. Kiedy 23 marca DAX sięgnął swojego maksymalnego wyniku w okresie mojej inwestycji na poziomie 10 114 punktów to go nie sprzedałem.
Liczyłem na więcej.
Chciałem więcej.

Po drugie nie ciąłem strat. Na początku kwietnia mogłem zamknąć transakcję z małymi stratami. Nie zrobiłem tego, licząc na odbicie. W efekcie straciłem więcej.

Po trzecie nie ustawiłem stop loss gdy indeks szedł w górę, by zarobić choć minimalnie gdyby spadł.

A gdyby…

Gdybanie jest fajne, podobnie jak praca na historycznych wynikach. Wypadłem z rynku przez 8 punktów. Później było już tylko lepiej, aż do 21 kwietnia, gdzie DAX osiągnął szczyt swoich możliwości w tym roku: 10 468 punktów. To pewnie byłby moment, w którym bym ustawił zlecenie stop loss na poziomie powyżej mojej inwestycji, czyli szybko by się zakończyła moja inwestycja, ale jednak na plusie. A tak straciłem 67% moich środków.

rzecz o stratach - DAX 2016

kurs indeksu DAX (interwał H4) do dnia 14/06/2016, źródło: xStation (XTB)

Co mi dała ta transakcja?

Myślę, że wnioski po lekturze tego artykułu nasuwają się same. Publikując ten artykuł chciałbym, żeby choć jedna osoba wyciągnęła z tego właściwe wnioski.

Podsumowanie
rzecz o stratach czyli jak straciłem 75%...
Tytuł:
rzecz o stratach czyli jak straciłem 75%...
Opis:
Rzecz o stratach opisuje w jaki sposób przez drobne błędy można stracić naprawdę duże środki. Przeczytaj i ucz się na moich błędach!
Autor:
Wydawca:
Prywatny INV€$TOR
Logo:
6 comments
  1. Co myślisz o inwestowaniu bez stop-lossa i uśrednianiu ceny zakupu?

    Ja myślę że inwestowanie ze stoplossem na tak płynnym rynku i podlegającemu tak dużym fluktuacjom nie ma sensu… Stop loss ma sens dla mnie tylko w przypadku instrumentów o słabej płynności o ile twoja pozycja też jest oczywiście dopasowana do głębokości rynku.

    Generalnie nie lubię tego typu instrumentów bo są dość drogie (i denerwują mnie gdy mam otwartą pozycję 😉 ), już nie pamiętam jak to było z tymi certyfikatami ale na FX i CFD są punkty swapowe które wg mnie dyskwalifikują inwestowanie inne niż daytrading, scalping, ewentualnie swing trading (ale max tydzień)…

    Unikam takiego lewaru jak ognia, ale nie wykluczam że kiedyś FX pojedzie u mnie w portfelu na automacie – bez mojego udziału…

    • no właśnie zależy to od produktu, punktu wejścia i perspektyw. Szanse byśmy zeszli w jakiejkolwiek sytuacji poniżej dna z powiedzmy ostatnich 10 lat są minimalne i można liczyć, że wcześniej czy później odbijemy się i zarobimy. Natomiast ten przykład pokazuje też, że wszystko się może zdarzyć, zwłaszcza w inwestowaniu. Krach większy niż po upadku Lehmana też jest możliwy. Wtedy brak stop lossa sprawi, że portfel poleci na łeb na szyję. W długiej perspektywie może odrobić, ale jeśli część akcji miałeś właśnie w Lehmanie to ile byś musiał zarobić, żeby odrobić straty związane z bankructwem tego banku?

      • A to już jest zupełnie inna sprawa, ja ubezpieczam portfel także na wypadek “końca świata”… 😉 ale oczywiście masz rację, gdy powtórka z Lehmana (może nawet większa) nastąpi to na pewno wszystkie akcje będą niesamowicie tanie. Sęk w tym że nawet bez stop lossa portfel jako całość będzie zapewne 100 razy bardziej na plusie niż obecnie…

        Szczerze powiedziawszy nie mogę się już doczekać na te zakupy, gdy do tego dojdzie 🙂 – czekam na ten “koniec świata” i czekam… (chyba już kilka lat)

Add Comment

Required fields are marked *. Your email address will not be published.