no to wchodzimy do Londynu – Royal Dutch Shell

Royal Dutch Shell

Rozgrywanie transakcji giełdowych instrumentami pochodnymi jest oczywiście formą inwestowania. Jak ja postrzegam słownictwo slangowe wśród inwestorów/traderów/spekulantów, wspominałem już dawno, więc powtarzać się nie będę. Jednak wracając do sedna, dopiero posiadanie fizycznych akcji, a nie produktów pochodnych jest wejściem na dany rynek. Tym bardziej, że spora część instrumentów pochodnych tak naprawdę nie trafia na żaden międzynarodowy rynek tylko jest rozgrywana przeciwko brokerowi. A ponieważ doszło do pewnych inwestycji w ramach mojego portfela emerytalnego, to postanowiłem opisać sytuację na blogu – czyli ekspozycję mojego III filaru na Londyńską Giełdę Papierów Wartościowych (LSE).

Sytuacja w moim portfelu IKZE

Ponieważ przestałem przedstawiać dokładny skład mojego majątku, zarobków i portfolio inwestycyjnego, to i kwestie IKZE się pod to łapią. Jednak postaram się pokrótce przedstawić choćby w zarysie to co się w moim portfelu dzieje.

Jedną z transakcji, stricte spekulacyjną, jaką mam otwartą w moim portfelu IKZE opisałem na Dzienniku Tradera. Ona wciąż trwa… Niestety, transakcja wciąż trwa, a cena oscyluje nieco poniżej ceny mojego zakupu. Akcje No Gravity Games SA stanowiły w momencie zakupu nieco ponad 16% mojego portfela emerytalnego.

Nie tak dawno, bo jakieś dwa tygodnie temu zamknąłem inną spekulacyjną pozycję w ramach tego portfela – księgując drobny zysk +5,23% w niecałe 6 miesięcy. Miało być inaczej, ale cóż, transakcja zamknięta, z zyskiem, jest dobrze.

Zresztą ten rok dla mojego portfela emerytalnego jest bardzo dobry – zamknięte transakcje osiągały średnio ponad 97% zysku. W tym dwa mega wyniki napędzające tą średnią: spekulacyjna transakcja na spółce Biomed Lublin z pierwszej połowy roku na której zaksięgowałem zysk +209,29% oraz opisany już na blogu rekordowy zysk +362,07% ze sprzedaży akcji Asseco SEE. Ale i inne transakcje spekulacyjne z tego roku mi dały zarobić: Sanwil +79,11% czy Rainbow Tours +24,91%. „Puściłem” też kupione w 2016 roku akcje Enter Air z ponad 60,5% zyskiem (i niestety przegapiłem możliwość odkupienia ich po bardzo zbliżonej do pierwotnej ceny wejścia w październiku 2020. Więc jak widać, to dobry rok dla moich transakcji.

Obecnie w portfelu posiadam dość skromne udziały w kilku spółkach z kilku branż. Prócz wspomnianego NGG posiadam m.in. akcje Energa, PKP Cargo, Banku Handlowego czy Ciecha. Jednak wolnych środków na rachunku emerytalnym mam ponad 65%…

Część z tego kapitału przeznaczę na transakcje spekulacyjne. Jednak część trafiła właśnie na londyński parkiet i będzie to pierwsza transakcja na londyńskiej giełdzie w ramach IKZE.

Prywatny INV€$TOR zaprasza: I Cybernetyczna konferencja BTFD.tv I Cybernetyczna konferencja BTFD.tv (6-8 marca 2021)

Cel: przepływy pieniężne

Cechą charakterystyczną trzeciego filaru w postaci rachunku IKZE jest ograniczona kwota jaką możemy na niego wpłacić. Wynika to z kwestii podatkowych jakimi charakteryzuje się to konto. „Przekraczać” limit możemy (mając IKZE w postaci rachunku maklerskiego) poprzez księgowanie zysków z obrotu akcjami lub z dywidend. W tym roku większość podmiotów w moim portfelu IKZE nie wypłacała dywidend – za wyjątkiem Asseco SEE, które mi dało parę złotych na trzy tygodnie przed ich sprzedażą. Nie jest to zbyt zaskakujące. W/w obrót spekulacyjny w tym roku dał mi prawie 30% kapitału więcej, z czego pamiętajmy, że w spekulację nie było zaangażowane więcej jak połowa całego konta emerytalnego. Więc jak na inwestycje bez żadnej dźwigni to naprawdę niesamowity wynik w mojej ocenie, zwłaszcza że nie siedzę aż tak mocno w warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (nie mam o niej najlepszego zdania).

Wracając do tematu, szukałem spółki dywidendowej, która może być dobrą okazją inwestycyjną. A ponieważ w ramach moich programów z cyklu Surowcowe info (premiera w poniedziałek i czwartek o 14:00 na moim kanale YouTube) wrzuciłem 3 grudnia newsa o podejściu spółek naftowych do zmieniającego się świata, zwróciłem baczniejszą uwagę na brytyjsko-holenderski koncern naftowy – a właściwie petrochemiczny: Royal Dutch Shell.

Firma myślę znana nam wszystkim – w końcu stacji Shella w Polsce jest 426 (stan na 17 grudnia 2020) plus stacje partnerskie. Firma jest też wieloletnim sponsorem wielu wydarzeń i zespołów sportowych. Żółto-czerwone logo jest bardzo dobrze znane i praktycznie bezbłędnie rozpoznawalne.

Ale czy inwestycja w spółkę petrochemiczną w dobie kryzysu i spadku popytu na ropę naftową, jak i z perspektywami coraz gorszymi (kolejne kraje będą w najbliższych latach ograniczać dostępność pojazdów z silnikami spalinowymi) ma sens?

Dlaczego spojrzałem na spółkę petrochemiczną?

Cóż, tu kłania się podejście spółki Shell do biznesu i zmieniającego się otoczenia. Może po prostu zacytuję notatkę, jaką sporządziłem do programu surowcowego:

BP Plc, Royal Dutch Shell i Total twierdzą, że stawiają na wyższe zyski ze sprzedaży artykułów spożywczych i przekąsek w swoich sieciach detalicznych, które nadal będą głównym punktem zainteresowania kierowców w erze elektrycznej. Związane jest to z faktem, że nawet najszybsze ładowarki elektryczne dają co najmniej 10-15 minut czasu na zakupy bo nie wymagają obecności przy dystrybutorze. Dlatego Shell planuje do 2025 roku rozszerzyć swoją sieć detaliczną o ponad 20% do 55 000 punktów na całym świecie. BP zamierza zwiększyć swoją sieć stacji paliw o prawie 50% do 29 000 do 2030 r. i zwiększyć swoją sieć ładowania pojazdów elektrycznych do 70 000 punktów. W międzyczasie Total planuje zwiększyć swoją sieć ładowania pojazdów elektrycznych w Europie do 150 000 punktów do 2025 r. z 18 000 obecnie. Subway i McDonald’s, dwie największe na świecie sieci spożywcze, mają mniej punktów sprzedaży niż Shell. Amerykański gigant Walmart, największy na świecie sprzedawca detaliczny pod względem sprzedaży, ma 11 510 sklepów na całym świecie. BP szacuje, że ponad połowa klientów, którzy odwiedzają Marks & Spencer na jej stacjach benzynowych, przychodzi wyłącznie na zakupy codzienne. Tymczasem Shell  powiedział, że połowa ich sprzedaży w północno-zachodniej Europie to produkty pozapaliwowe.

źródło: aktualności 3 grudzień 2020 Surowcowe.info

Jak widać, perspektywy dla spółki kształtują się nie najgorzej. Nawet jak za 15-20 lat ludzie będą mieli w większości przydomowe ładowarki to i tak stacje w trasie będą potrzebne. Ale jakoś nie widzę tych 140 punktów ładowania na parkingu pod moim blokiem. A Shell z tak dużą siecią sprzedaży jest z w/w trójki chyba najbardziej godzien polecenia…

Wycena spółki

Shell ucierpiał w 2020 roku. Spadek popytu na ropę naftową, historyczne zejście cen ropy WTI poniżej zera – to wszystko odbiło się na spółce.

Widać to oczywiście na wycenie akcji spółki (wycena w funtach szterlingach):

Royal Dutch Shell, interwał MN; źródło: Reuters Eikon dzięki uprzejmości TraderTeam.pl

Ostatni raz te poziomy cen widzieliśmy po kryzysie dotcomów. Niżej (ale nie tak nisko jak przy pierwszej fali pandemii) byliśmy w latach 90-tych. Innymi słowy, cena jest (w mojej ocenie) wciąż dobra. Była lepsza te 30% temu, no ale…

Do samych wyników finansowych nie ma co się przywiązywać, są one mocno spaczone przez tegoroczną sytuację.

Dywidendy

Tegoroczna sytuacja wpłynęła też na dywidendy spółki. W 2020 roku dywidendy zostały obniżone o prawie 66% do $0,16/akcję kwartalnie.

Wcześniejszy poziom wynosił $0,47 kwartalnie. Osobiście uważam, że z czasem powrócą do wyższych dywidend. Zwłaszcza rozwijając się w zakresie elektromobilności i rozpędzając z zyskami z innych źródeł niż paliwa. Tym bardziej czyni to aktualną wycenę giełdową atrakcyjną.

Zakup Royal Dutch Shell

Tak więc pakiecik akcji po cenie £1,351 akcję pojawił się w moim portfelu. Osobiście chciałbym go z czasem powiększać, głównie dzięki dywidendzie, natomiast wiem, że trzeba będzie i tak do tego jeszcze dołożyć.

Opłaty związane z zakupem na zagranicznej giełdzie poprzez polski dom maklerski są wyższe (thank you captain obvious). Dokładniej to wyszło mnie aż 85% więcej. Bardzo dużo, ale jak planowałem zlecenie to szukałem złotego środka w kosztach. Wiem, że w moim domu maklerskim zakup akcji zagranicznych za mniej niż 5 000 zł jest zwyczajnie nie opłacalny. Na całe szczęście – mam wyższy pakiecik 🙂

Generalnie nie zamierzam z tej spółki rezygnować. A jeśli się rozwiną jak trzeba, to będę z niej odcinać dywidendy jeszcze na emeryturze. Przynajmniej taki jest plan… Aczkolwiek jak z każdą unswestycją trzeba jej będzie pilnować.

Podsumowanie
no to wchodzimy do Londynu...
Tytuł:
no to wchodzimy do Londynu...
Opis:
Opis długoterminowej transakcji w ramach portfela emerytalnego na LSE czyli Londyńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych gdzie zakupiłem akcje Royal Dutch Shell.
Autor:
Wydawca:
Prywatny INV€$TOR
Logo:

Add Comment

Required fields are marked *. Your email address will not be published.